Bioterorismus

Rozpočet tohoto webu pro rok 2018 : 85.000,- Kč / Příjmy doposud : 3.346,- Kč Chci přispět
Za posledních 7 dní bylo 825 příspěvků vloženo, 3270 editováno a 540 zmoderováno. Statistiky
Vývoj a novinky na tomto fóru + hlášení chyb

Bioterorismus

    Avatar

    This post has not been translated to English yet. Please use the TRANSLATE button below to see machine translation of this post.

    BIOTERRORYZM
    Zamach terrorystyczny na Word Trade Center i budynek Pentagonu oraz podjęte przez międzynarodową społeczność wysiłki w walce ze światowym terroryzmem skłaniają do refleksji nad zagrożeniami, jakie stwarza broń biologiczna w rękach ludzi nieodpowiedzialnych. Chciałbym przede wszystkim wskazać źródła zagrożeń oraz problem odpowiedzialności naukowców i polityków za los ludzkich istnień.


    11 września 2001 r. terroryzm przestał być zjawiskiem lokalnym. Mieszkańcy całego świata zdawali sobie sprawę, że atak terrorystyczny może nastąpić wszędzie – nawet jedno z najlepiej strzeżonych miejsc, jakim jest budynek Pentagonu, nie jest bezpieczne. Obrona przed atakiem terrorystycznym jest niezwykle trudna. Bardzo często terrorysta nie liczy się nawet z własnym życiem. Najważniejszy jest rozgłos i możliwie największa liczba ofiar. Pokłosiem ataków terrorystycznych ma być długotrwały strach zagrożonych ludzi, wciąż spodziewających się niebezpieczeństwa – kolejnych napadów. Terroryści-samobójcy są najgroźniejszym typem morderców.


    Liberalne stosunki panujące w amerykańskim i europejskim społeczeństwie pozwoliły terrorystom „wtopić się” w zachodnią kulturę. Często prowadzą oni wygodne życie, jednakże nienawiść do innych, bardziej wpływowych i zamożnych społeczności nie pozwala im na czerpanie radości z tego, co już osiągnęli. Nie potwierdza się zatem stereotyp młodego szalonego zamachowca, którego największym marzeniem jest męczeńska śmierć, np. w obronie jedynie słusznej religii.


    Terroryści – to niewidoczny wróg, który nie ma kraju. Ma natomiast ideę i nienawiść do innych ludzi. Szczególne zagrożenie stanowią ci, którzy mogą posłużyć się niewidzialną bronią. Mogą to być środki biologiczne o śmiertelnym działaniu, tzw. broń biologiczna, np. w odniesieniu do człowieka mogą to być bakterie dżumy, nosacizny i wąglika, wirusy żółtej gorączki, riketsje wywołujące tyfus, toksyny jadu kiełbasianego itp. Próbkę działań terrorystycznych z użyciem broni biologicznej mogliśmy zaobserwować dwa tygodnie po ataku na Word Trade Center i Pentagon, kiedy to niektórzy Amerykanie otrzymali listy z bakteriami wąglika. Byliśmy wówczas świadkami użycia broni biologicznej przez terrorystów, czyli nowego zjawiska – bioterroryzmu. Jednakże broni biologicznej nie wymyślili terroryści. Jej początki sięgają lat 30. ubiegłego wieku, a rozwój tej broni ciągle stanowi przedmiot zainteresowania wielu badaczy.


    Przypadek sprawił, że w dniu ataku na World Trade Center i Pentagon ukazała się w nowojorskich sklepach książka pióra Judith Miller, Stephena Engelberga i Williama Broara pt.: „Biological weapons and America’s secret war – Germs”. Jej autorzy opisali liczne fakty dotyczące „czarnej biologii”, jak nazwali medycynę wytwarzającą tę straszną broń z zarazków. „Dziennikarz popularyzujący naukę musi widzieć nie tylko to, co nauka robi dla nas wspaniałego, ale także ukazywać, jakie są wszystkie społeczne implikacje nauki” – powiedział William Broar. Czy można nie zgodzić się z tym stwierdzeniem? Musimy przecież pamiętać, że to na polecenie wielkich tego świata prowadzono badania nad bronią biologiczną i to oni przede wszystkim są odpowiedzialni za dotychczasowe i ewentualnie przyszłe ofiary tej zdradzieckiej broni.


    Już w 1934 r. Japończycy zorganizowali centrum badawcze nad bronią biologiczną w Pingtan w południowej Mandżurii. Było to odpowiedzią na działania radzieckich dywersantów, którzy spowodowali śmierć 5 tys. japońskich żołnierzy z powodu cholery oraz 2 tysięcy koni padłych na wąglika. W Pingtan testowano drobnoustroje chorobotwórcze na brytyjskich, amerykańskich i australijskich więźniach wojennych z obozu jenieckiego w Mukdenie (odległego od Pingtan o około 50 km). Naukowcom z Pingtan niektórzy historycy przypisują także zabicie 200 tys. chińskich żołnierzy i cywilów podczas testowania broni biologicznej na wolnym powietrzu. W ramach tychże testów Japończycy rozdawali dzieciom czekoladki nadziewane wąglikiem. Personel z Pingtan oskarżano również o przeprowadzanie sekcji uśpionych dużymi dawkami morfiny, ale żyjących ludzi w celu sprawdzenia rozwoju choroby w żywych organizmach.


    Istnienie ośrodka w Pingtan i przeprowadzanie tam eksperymentów z bronią biologiczną potwierdził Ken Alibek w książce pt.: „Biohazard”: „Zakład, którym kierował generał Shiro Ishii, prowadził badania nad wąglikiem, czerwonką, cholerą i dżumą, przeprowadzał eksperymenty na jeńcach amerykańskich, brytyjskich i Brytyjskiej Wspólnoty Narodów”.


    II wojna światowa, a następnie czasy „zimnej wojny” – to dla naukowców Europy Zachodniej, Stanów Zjednoczonych i byłego ZSRR okres intensywnych badań nad bronią biologiczną. Pierwszym ich zadaniem było wyselekcjonowanie tych zarazków, które najłatwiej rozprzestrzeniają się drogą powietrzną i są przy tym najskuteczniejsze. Próby prowadzono w azjatyckich republikach byłego ZSRR, na pustyniach Ameryki, na południowym Pacyfiku, a w Europie wybrano niezamieszkaną, położoną w pobliżu szkockiego wybrzeża wyspę Gruinard. Wśród 28 czynników biologicznych przekształconych w broń (w gwarze wojskowej – „zmilitaryzowanych”) znalazły się zarazki powodujące: tularemię, gorączkę „Q” i wenezuelskie końskie zapalenie mózgu.


    Prawdziwym zwycięzcą w bioterrorystycznej grze został jednak wąglik. Jest on wywoływany przez laseczkę wąglika (Bacillus anthracis) i tworzy przetrwalniki zdolne do przetrwania w glebie lub powietrzu, które w ciepłym środowisku żywego organizmu budzą się do życia i namnażania. Okres inkubacji choroby w żywym organizmie trwa 1–30 dni. Najgroźniejsze jest zakażenie przez drogi oddechowe, śmiertelność sięga wówczas 90%. Poza wysoką śmiertelnością w wypadku tej choroby, o wyborze wąglika zdecydowała trwałość czynnika chorobotwórczego w środowisku. Przetrwalniki mogą żyć wiele lat, a jeśli się je wysuszy, zwiększa się ich trwałość niemal do stuleci.


    Spośród wszystkich odmian wąglika bardzo niebezpieczny okazał się szczep 11 966, który powstał w Fort Detrich w stanie Maryland. Znaczną trudność stanowiło przekształcenie niebezpiecznych bakterii w broń, którą można rozpylić w powietrzu, ale uporano się również z tą przeszkodą, opracowując sposób liofilizowania (suszenia) zarazków. Dokonał tego zespół pod kierunkiem Billa Patricka – szefa Oddziału Przetwarzania Produktów w Fort Detrich.


    W przeciwieństwie do innych rodzajów broni, broń biologiczna jest najbardziej podstępna i jednocześnie niezwykle skuteczna. Środki bakteriologiczne potrafią bowiem rozwijać się błyskawicznie poza wszelką kontrolą ludzi. Ich użycie na masową skalę stanowi zatem poważne zagrożenie dla przetrwania życia na naszej planecie.


    Masowa produkcja bojowych środków biologicznych nie stanowi większych trudności. Powszechnie przecież produkuje się szczepionki i antybiotyki. Z tego właśnie wynikają obawy, że może dojść do niekontrolowanego rozwoju broni biologicznej w różnych częściach świata. Skłoniło to Stany Zjednoczone do podjęcia decyzji o jednostronnym wycofaniu się ze wszelkich badań dotyczących bojowych środków bakteriologicznych. W deklaracji prezydenta Richarda Nixona z 25 listopada 1969 r. czytamy m.in.: „Wyrzekamy się stosowania śmiercionośnych czynników biologicznych i wszystkich innych metod wojny biologicznej”. Oficjalnym powodem takiej decyzji było uznanie broni biologicznej za mało skuteczną i trudną w użyciu. Natomiast prawdziwe powody ujawnił dopiero 20 lat później biolog molekularny i specjalista w dziedzinie broni biologicznej Matthew S. Meselson z Uniwersytetu Howarda. Podczas przesłuchania przed komisją Senatu Stanów Zjednoczonych podał trzy powody decyzji prezydenta Nixona:
    – broń biologiczna może być równie groźna jak broń jądrowa;
    – opracowanie i wyprodukowanie skutecznych środków bakteriologicznych jest stosunkowo łatwe;
    – amerykański program zbrojeń biologicznych mógłby zostać bez trudu skopiowany.


    Ostatni powód, zdaniem Meselsona, był najważniejszy. Administracja Nixona bardzo obawiała się sytuacji, w której ewentualne odkrycia amerykańskich naukowców przedostałyby się w ręce terrorystów albo państw rządzonych przez dyktatorów lub fanatyków religijnych.


    W literaturze specjalistycznej opisującej poszczególne rodzaje bojowych środków biologicznych znajdujemy wiele określeń typu: „stężenie śmiertelne środka wynosi 2 mg/m3” albo „śmierć następuje przez zablokowanie akcji serca” lub „śmiertelność wynosi 50–70%”. Określenia te dotyczą skuteczności danego środka biologicznego w chwili jego zastosowania. Liczy się przede wszystkim osiągnięcie celu. Mało kto natomiast zastanawia się nad tym, co się stanie z ludźmi, którzy „przeżyli” atak biologiczny? Jakie będzie ich dalsze życie? A może będzie to tylko wegetacja i powolne umieranie? Czy przypadkiem nie będą oni zazdrościć tym, którzy zginęli natychmiast?


    Jednakże nawet świadomość tak ogromnego ryzyka związanego ze stosowaniem broni biologicznej nie przeszkadzała snuć planów jej użycia na dużą skalę. Już 22 lutego 1938 r. radziecki marszałek Kliment Woroszyłow ogłosił oficjalnie, że chociaż Związek Radziecki zamierza przestrzegać postanowień genewskich dotyczących broni biologicznej, to: „Jeśli wrogowie nasi posłużyliby się takimi środkami, jesteśmy gotowi zastosować je przeciwko agresorowi na jego własnym terytorium”.


    Nawet Winston Churchill miał plany zaatakowania Niemców bronią biologiczną. W dyrektywie nakazującej wojskowym gruntowne przeanalizowanie możliwości zastosowania broni niekonwencjonalnej zaznaczył, żeby przy „[…] badaniach czynników wojskowych przedsięwzięcia całkowicie ignorować stronę etyczną i polityczną zagadnienia”.


    Churchill planował skażenie wielkich terenów Rzeszy zarazkami wąglika. Przygotowaniem tego przedsięwzięcia zajął się dr Paul Fildes, który szczegółowo obliczył potrzebne siły i środki do ewentualnego zrealizowania ataku na najbardziej wrażliwe rejony Niemiec. Wybrał on za cel ataku 6 głównych miast niemieckich, na które należałoby zrzucić ponad 40 tys. bomb kasetowych. Pozbawieni ochrony cywile, którzy znaleźliby się pod chmurą aerozolową drobinek wąglika, nie mieliby praktycznie żadnych szans na przeżycie. Ataki spowodowałyby, zdaniem Fildesa, zakażenie niemieckich miast na wiele lat, a „[…] groźba zarażenia się choćby przez skórę [zakażenie przez skórę jest czterokrotnie mniej groźne niż zakażenie przez przewód pokarmowy] zmusiłaby wszystkich do ewakuacji”.


    Do końca wojny nie zdołano jednak zebrać potrzebnych zapasów środków biologicznych, dlatego też projektu nie sfinalizowano. Trudno nawet sobie wyobrazić, jakie skutki, odczuwalne dopiero po wielu latach, spowodowałaby realizacja tego planu. Czy epidemia wąglika zatrzymałaby się w granicach wyznaczonych przez dr. Fildesa? A przecież nawet on przyznawał, że broń biologiczna „[…] tak dalece odbiega od normalnej praktyki wojennej, ze jej zaakceptowanie mogłoby się okazać wielkim błędem”.


    Niemcy nie byli dłużni Winstonowi Churchillowi, o czym donosiły służby wywiadowcze aliantów. Na przykład, jedna z takich informacji dotyczyła niemieckich planów zrzucenia na Wielką Brytanię 250 tys. zarażonych myszy, szczurów i królików w celu wywołania epidemii dżumy i tyfusu. Informację tę w pewnym stopniu uwiarygodniły słowa Adolfa Hitlera: „Naród, któremu odmówiono prawa do życia, ma prawo sięgnąć po najskrajniejsze metody niszczenia wrogów, łącznie z użyciem śmiercionośnych mikroorganizmów”.


    Ustalone granice prawne są nadal łamane, a organizacjom międzynarodowym pozostaje jedynie wnikliwe obserwowanie rozwoju sytuacji na świecie. Broń biologiczna jest coraz częściej uważana przez biedniejsze kraje za skuteczną odpowiedź na technologie nuklearne państw wysoko rozwiniętych. Sztokholmski Instytut Badań Pokojowych odnotował, że w latach 1914–1970 broni biologicznej użyto w 13 konfliktach wojennych.


    Od tego czasu świat wzbogacił się o nową konwencję zakazującą produkcji, magazynowania i stosowania broni bakteriologicznej i toksycznej. Jej sygnatariusze zobowiązali się m.in., że „[…] nigdy nie będą prowadzić badań, produkować, gromadzić, nabywać w jakikolwiek inny sposób lub przechowywać mikrobiologicznych lub innych biologicznych środków czy toksyn [...], które nie są przeznaczone do wykorzystania w celach profilaktycznych, ochronnych lub w innych celach pokojowych”. Obawy budzi fakt, że niejednokrotnie państwa sygnatariusze lekceważą przyjęte zobowiązania. Przykładem niech będzie tajny program produkcji broni biologicznej realizowany przez były ZSRR, mimo podpisania w 1972 r. tej konwencji. „W ciągu 21 lat, jakie upłynęły od podpisania konwencji o zakazie broni biologicznych, Związek Radziecki stworzył największy na świecie i najbardziej zaawansowany technologicznie program badań nad bronią biologiczną”. Charakterystyczne jest to, że wielu naukowców prowadzących doświadczenia miało dyplomy lekarzy, powinni oni zatem być szczególnie wrażliwi na ludzkie cierpienia. Sam cel programów badawczych nad nowymi środkami masowej zagłady powinien skłaniać ich do głębszej refleksji.


    Jeden z największych wypadków związanych z produkcją broni biologicznej wydarzył się 30 marca 1979 r. w Swierdłowsku. Z powodu nieprzestrzegania przepisów dotyczących wymiany filtrów przez przewody wentylacyjne przedostał się do atmosfery drobny pył zawierający m.in. pałeczki wąglika. „W ciągu następnych kilku dni zachorowali wszyscy pracownicy zakładów ceramicznych znajdujących się po przeciwnej stronie ulicy, w którą to stronę feralnej nocy wiał wiatr. W ciągu tygodnia niemal wszyscy umarli”. Oficjalny komunikat z tego wypadku zawiera informację o 66 ofiarach śmiertelnych. Jako przyczynę zgonów podano spożycie skażonego mięsa. Ken Alibek uważa, że zmarło co najmniej 105 osób, zastrzegając jednocześnie, że „…] prawdziwych danych jednak chyba nigdy nie poznamy”.


    Jeśli poważne mocarstwo jądrowe nie dotrzymuje swoich zobowiązań, to czy jakiekolwiek konwencje mogą powstrzymać szaleńców w rodzaju Saddama Husajna? Czy jakiekolwiek międzynarodowe prawo może powstrzymać terrorystów lub fanatyków religijnych? Już w 1970 r. raport Światowej Organizacji Zdrowia ostrzegał m.in. przed niebezpieczeństwem dostania się broni chemicznej lub biologicznej w ręce terrorystów,
    W 1995 r. członkowie sekty religijnej Aum Shinrikyo (Najwyższa Prawda) pokazali światu, jak łatwo można przygotować i przeprowadzić akcję terrorystyczną z użyciem chałupniczo uzyskanego środka trującego. Rozproszony w tokijskim metrze sarin zabił wówczas 12 osób. Wcześniej ta sama sekta próbowała zaatakować, wykorzystując wąglika. Na szczęście użyty szczep okazał się niegroźny.


    Znaczna część informacji dotyczących badań nad bronią biologiczną była utajniana. Można się spodziewać, że część tych tajemnic nigdy nie ujrzy światła dziennego, co zdaje się być uzasadnione w sytuacji nasilonego zainteresowania terrorystów zdobyciem broni biologicznej. Wystarczająco przerażające są informacje, które docierają do opinii publicznej. Na przykład, po 50 latach ujawniono film, który był przeznaczony dla Armii Amerykańskiej. Otóż, w 1957 r. samolot przelatujący nad kilkoma stanami USA rozsiał niewidoczną smugę obojętnej dla zdrowia substancji. Ustalono, że cząsteczki pyłu rozprzestrzeniły się na obszarze około 1 mln. km2. Gdyby był to czynnik biologiczny, zabiłby miliony ludzi. W świetle tego doświadczenia jakże przerażające są informacje Centralnej Agencji Wywiadowczej o zainteresowaniu terrorystów zakupem samolotów do opryskiwania pól uprawnych?


    Terrorysta posiadający broń biologiczną nie musi jednak dysponować samolotem. Może ją rozpylić innymi sposobami, chociażby przez rurę wydechową przejeżdżającego przez miasto samochodu. Obłoczka żywych organizmów nie można przecież odróżnić od spalin. W tej sytuacji szczególnego znaczenia nabiera zorganizowanie skutecznego systemu kontroli przepływu informacji i środków biologicznych między instytutami naukowymi.


    O nieszczelności systemu zabezpieczeń przekonali się inspektorzy Organizacji Narodów Zjednoczonych, odkrywając w Iraku setki litrów laseczek wąglika. Dociekliwi dziennikarze z „New York Times” próbowali dowiedzieć się, skąd pochodzą groźne zarazki – ślad zaprowadził ich niespodziewanie do Stanów Zjednoczonych, do Manassas w Wirginii. Znajduje się tam Amerykański Bank Kultur Typowych, dostarczający różnego rodzaju próbek bakterii i wirusów do badań naukowych. Stąd w latach 80. Saddam Husajn uzyskał wiele niebezpiecznych zarazków, w tym wspomniany już szczep wąglika 11 966. Okazało się, że w 1988 r. zamówienie na wąglik złożył Wydział Transportu Materiałów Technicznych Irackiego Ministerstwa Handlu.


    Przeprowadzona w Afganistanie akcja antyterrorystyczna przeciwko organizacji Osamy bin Ladena, odpowiedzialnej za zamachy z 11 września 2002 r., wzbogaciła nas o nowe, istotne informacje dotyczące tej organizacji. Potwierdziła obawy, że terroryści mogą mieć dostęp do broni biologicznej, wykorzystując wsparcie niektórych państw wrogo nastawionych do cywilizacji zachodniej. Powinno to wzmóc czujność społeczności międzynarodowej i spowodować większe jej zainteresowanie sprawami zbrojeń (w tym handlem środkami biologicznymi i nowoczesnymi technologiami w przemyśle farmaceutycznym), zwłaszcza w stosunku do państw rządzonych przez dyktatorów lub tam, gdzie brakuje cywilnej kontroli nad armią i przemysłem zbrojeniowym.
    URL : http://en.valka.cz/topic/view/39930#152294Version : 0